0000-0891-panoptikonokladka_b_sml_120

panoptikon

Autor:  a. z.
Gatunek: Poezja
Wydawca: BLACK UNICORN
Data wydania: 2009
Data dodania:  08 maja 2010, 17:57:19
ISBN: 978-83-60616-1

Krótki opis:

Podobieństw z ekspresjonizmem szukałbym (...) w nieco rozchwianym tomie Aleksandry Zbierskiej, noszącym tytuł panoptikon. Tutaj jednak gwałtowność jest mniej solenna, bliższa grotesce: Gwoździe zdarzają się małe. A bywają i duże, / jak palec. Droga pisarza usiana jest gwoździami, / przeważnie dużych rozmiarów, chodzić po nich będzie trzeba / boso, krwi ubędzie dosyć. Długość tego cytatu też jest symptomatyczna. Mówi o szwungu, o rozpędzie charakterystycznym dla tej dykcji - o niewątpliwych zaletach, których ciemny rewers stanowi wrażenie chaosu i braku koordynacji. Bo fragmentu o gwoździach nie da się czytać poważnie, natomiast sygnałów niepowagi też brak. Dopuszczam myśl, że autorce chodziło właśnie o wrażenie mowy pozbawionej centrum czy, jak by to inaczej nazwać, wypowiadanej bez konkretnej intencji - co byłoby zamysłem godnym uwagi, ale i czytelniczo dość męczącym. Bo jest w tej książce coś, co męczy - nawet jeśli autorka co jakiś czas rozluźnia uchwyt żartami w rodzaju świnki lubią rodzynki a ptaszki fistaszki albo efektownymi bon-motami (a po drugiej / stronie łańcucha wulgarne twoje wargi / milczą "bierzesz pigułki?" A ja mam właśnie / okres chrześcijański). I nie chodzi tu wcale o gęstość, kacerskie eksperymenty, celne choć ostro brzmiące określenia w rodzaju aktoreczka incognito / wyjęta spod prawa penisów. Bo w mikroskali wszystko wydaje się dobre, nawet bardzo - trudno jednakże powiedzieć, do czego ta poezja zmierza. I jest w tych wierszach coś takiego, że kiedy próbować czytać je na głos (czasem stosuję taki test, co też wiersz robi z aparatem mowy) co chwilę się pojawia pokusa zmiany tonu, przełączenia się na jakąś inną fonię (Oto gambit, który odpowiada / na zatruwające ducha miazmaty: poświęcam / krakanie, krzyki mew, szum skrzydeł, kurz twojej / twarzy, dupku). I jest w tym pewna stylistyczna bezkompromisowość, która uniemożliwia mi krytykę frontalną. Bo pamiętam, jak w przeglądzie lipcowo-sierpniowym, omawiając tomik Wibrujące ucho spodziewałem, spodziewałem się po Zbierskiej podjęcia większego ryzyka. No i masz - sprawdziło się, a tutaj dalej malkontenctwo. Paweł Kozioł, Lampa 11/2009

Fragment:

Wieszając psy

A gdybyś umarł dziś w nocy – zapytałam – to
co by ludzie o tobie pomyśleli? Uśmiechnął się
z niedowierzaniem, a potem spoważniał – to,
.
co widać: oszczędny, trzeźwy, sprytny, społecznie
przystosowany – trwający, jak kula na wpół
wygasłego żaru – ani zimny, ani gorący, w gruncie
.
rzeczy chory, bo ani jeden dzień mojego życia
nie był mój własny, lecz był jedynie tym,
co otoczenie dla mnie wybrało. Tylko śmierć
.
czyni wielkie miary i normy śmiesznymi,
więc ktoś nas wytresował, byśmy się bali –
światła, przestrzeni, górskiej ściany, morza.
.
I tak nie możemy wyobrazić sobie najgorszego,
bo to, co nas spotka, będzie gorsze od tego,
czego można by się spodziewać – zaśmiał się.
.
Więc gdybym umarł dziś w nocy, pomyśleliby –
biedny, mały skurwysyn, samobójca. Boga
się nie bał. Niech gnije w spokoju. Pies z nim.

 

 

 


Przestrzeń między korytarzami

Wdarł się we mnie ze swoimi niewybrednymi przygodami
łóżkowymi i powiedział, że mnie kocha. Poczęłam
myśleć o sprawach serca. Potargałam włosy. Na wpół
nabrzmiała synteza – w gruncie rzeczy pancernik.
.
Po egzaminie wyszedł z sali, jak z szafy, poprawił
ubranie - będziemy pieprzyć się całą noc -
pomyślałam. Przykro mi mademoiselle.
podział mięsa zamiast persyflażu, róże spermojady
.
w miejsce legitymizacji groszku. Chuju jeden!
Chuju jeden kochany, w różanopalcym sanktuarium.
Jestem pieskiem preriowym. Jestem pieskiem preriowym
Uniwersytetu Mickiewicza.

 

 

 

Kwit z pralni

Co to jest polityka seksualna? Seksualna?
To jest wtedy, gdy seks to...  Tato? To osiąganie tego,
co się chce; więc otwarte drzwi są zaproszeniem i
niewystarczającym powodem do tego,

żeby wejść. Tarzałam się po podłodze, śpiewałam,
byłam zupełnie goła. Nie płacz, nie płacz,
kupię ci chechłacz /chepłacz?/. Obyś myślała
głową. Jeszcze galeria osobliwości –

Renoir: W obłędnym chaosie
paryskiego ruchu ulicznego spotyka się dwa rodzaje przechodniów -
spieszących się i nieżywych – Jean. Więc dorabianie
ideologii do kurestwa? Tato? Do ego:

staranniej dobieraj słowa. Nie mam
lepszej pamiątki po ojcu.

 

 

 

Komentarze (5)

    • a. z.
    • 16 stycznia 2013, 23:12:20

    ale mi dowaliles, no no, mocarz z ciebie!

    • a. z.
    • 27 stycznia 2013, 13:43:12

    hmm, komentarz zniknal, za to moja odpowiedz - niczym gola na miedzy topola...

    rozumiem, ze kasowanie krytycznych komantarzy moze komus poprawic higiene poczucia waznosci wlasnej, mnie bynajmniej. zreszta, komentarze Jana Kochacza, mimo iz nieprzychylne, a nawet wlasnie dlatego, stanowily obraz negatywu, bez ktorego pozytyw niczym jest w istocie.

    teraz, gdy te komentarze, i wiele im podobnych ( zdaje sie, jakas akcja szeroko zakreslona cyrklem, poszla) zostaly skasowane, wygladamy - my plankton - jak bogowie wystraszeni lekkim drzeniem wody...

    walec cenzorski toczy sie gladko, ale uwaga, na koniec rozwalkuje takze wlasne dzieci.

  • próbki zajebiste będę musiał nabyć

    • . .
    • 23 lipca 2013, 22:58:48

    Bardzo dobre.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się